WYPOŻYCZALNIE AUT TENERYFA: najświeższe informacje, zdjęcia, video o WYPOŻYCZALNIE AUT TENERYFA; Wypożyczalnie aut na Teneryfie
Re: praca i zycie na teneryfie Hej, jak juz napisalam, jezeli wybierasz sie do pracy na teneryfe to przede wszystkim powinienes znac jezyk hiszpanski i miec na start pare tysiecy euro. napisalam juz moja opinie na temat pracy na teneryfie, ale jezeli uwazasz ze mimo wszystko sprobujesz to zrob to. Ja tylko powiem jedno: gdybym
Posts Tagged ‘jedzenie na teneryfie’ Jedzenie na Teneryfie Posted: 22 kwietnia, 2012 in dom na wyspach kanaryjskich , Hiszpania , Teneryfa , Wyspy Kanaryjskie , życie na wyspach kanaryjskcih
Ostatnio na Teneryfie korzystaliśmy z Ci Car - ale chyba na Majorce nie działają. Czy można korzystać z autobusów N, 14-02-2016 Forum: Hiszpania - Cala d'or - autobus, samochód, statek, itp.
. alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Witajcie (jeszcze) z PL To nie żart ! Żyjemy sobie z zoną i 7-letnią córeczką w PL i rozważamy zycie na stałe na Kanarach (tylko GC lub TF). Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Bylismy tam już wiele razy, ale wiecie, urlop, to nie real. Pracy w PL oboje nie mamy, więc nic do stracenia Czy jest może gdzieś na TF polska szkoła ? Czy trudno zalegalizować pobyt bez udokumentowanego dochodu (pracy) ? z góry dzięki za podpowiedzi alex zastawnik Zaangażowany Posty: 207 Rejestracja: śr, 4 mar 2009, 12:58 Lokalizacja: TF Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: zastawnik » wt, 15 lut 2011, 07:47 alexdr pisze: Czy jest może gdzieś na TF polska szkoła ? Nie alexdr pisze: Czy trudno zalegalizować pobyt bez udokumentowanego dochodu (pracy) ? Nie salu2 camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 09:51 alexdr pisze:Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Spodoba jej się, przygotujcie ją tylko odpowiednio wcześniej i rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 12:25 camilozeta pisze:alexdr pisze:Najwiekszym problemem jest córka, która nie chce chodzić do "obcej" szkoły. Spodoba jej się, przygotujcie ją tylko odpowiednio wcześniej i rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia. Ja bym raczej spróbowała namierzyć dlaczego córka nie chce jechać (bo koleżanki? bo języka się boi? bo ulubiony nauczyciel? bo zakochana w koledze? przyczyna może być dla niej poważna a dla nas błaha) i obgadała z nią sedno, dlaczego dokładnie nie chce jechać. Warto posłuchać, bo wtedy możecie przygotować później argumenty na jej miarę. Myślę że powtarzaniem zalet można osiągnąć odwrotny skutek, bo młoda nie poczuje się w żadnym momencie zrozumiana. Ba, może raczej dojść do wniosku, że rodzice jej w ogóle nie rozumieją i myślą jeno o sobie, próbując jej wcisnąć swój kit - który może jest dla nas lepszy, ale jej się taki nie wydaje. Imho, jeśli pojedziecie bez jej aprobaty, możecie mieć na miejscu mało radochy, bo będziecie ze sobą na piękne wulkany i czarnopiaskowe plaże targać obrażone dziecko, w szkole potem macie 50/50 - przy drobinie szczęścia uzna, że w sumie nie jest tak źle i się przystosuje, i luzik, albo będzie wiecznie nieszczęśliwa. Pozdr. camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 12:39 No to racja co piszesz, to miałem właśnie na myśli pisząc przygotujcie ją - rozmowy i analizę problemu. Nawet jeśli to będzie problem koleżanek, to i tak nie da się dziecka przekonać. Moja Ola miała ten właśnie problem i żadne rozmowy nie pomogły. Nie sądzę jednak, żeby było aż tak źle, żeby się miała nie przystosować i być wiecznie nieszczęśliwa. Dzieciaki szybko się przystosowują i nawet jeśli na początku były zgrzyty, to szybko mijają na miejscu. Przechodziłem przez dwie takie przeprowadzki z moją dwójką dzieci :) Mimo protestów przed przeprowadzką, po fakcie oboje byli bardzo zadowoleni ze zmiany. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 12:49 Być może źle Cię zrozumiałam camilo, ale należę do gatunku osoby, którą od małego targano w różne miejsca bez pytania. Ja oczywiście nie chciałam i wychwalanie cudowności miejsca celem przekonania uznaję za pierwszy sposób na liście antyskuteczności. Tak więc gdy czytam "rozmawiajcie z nią dużo o zaletach mieszkania na Kanarach, żeby nabrała pozytywnego nastawienia", myślę, "halo, a może ktoś małej spyta, dlaczego nie chce jechać?" - dzieci, szczególnie 7-letnie, mało się pyta o opinie... camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » wt, 15 lut 2011, 13:02 Fajnie miałaś, moi mnie za bardzo nie chcieli targać, teraz sam muszę nadrabiać Masz do nich wciąż o to pretensje, czy uważasz że wyszło Ci to na dobre? Pytam, bo zastanawia mnie co mi moje dzieci kiedyś mogą powiedzieć. Salu2 - Podróżując przez życie... kava Zaangażowany Posty: 357 Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05 Lokalizacja: La Palma Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: kava » wt, 15 lut 2011, 14:04 camilozeta pisze:Masz do nich wciąż o to pretensje, czy uważasz że wyszło Ci to na dobre? Pytanie dość ogólne i możesz z odpowiedzi też wyciągnąć ogólne wnioski, ale szalka chyli się ku pretensji. alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: alexdr » wt, 15 lut 2011, 18:52 Dzięki za pierwsze info i opinie. Z naszą małą to jest tak, że wszystko jej się właściwie podoba poza obcym językiem. Boi się, że nie znajdzie kolezanek, nie zrozumie Pani w szkole i nie da rady odrobić zadań - a my jej w tym ostatnim prędko nie pomożemy. Czy byłaby opcja szkoły anglojęzycznej ? Troche tam u was mieszka wyspiarzy,nie wszyscy w wieku emerytalnym. Czy po zalegalizowaniu pobytu jest szansa na jakieś publiczne kursy hiszpańskiego ? Jakie dokumenty poza paszportami, prawem jazdy, przywieźć z PL ? Czy można sobie opłacić jakiś dostep do służby zdrowia i jak duże koszty ? Strasznie dużo pytań, a to dopiero poczatek ! Jeśli był już podobny wątek,prosze o wskazówkę. estrella Stały bywalec Posty: 172 Rejestracja: czw, 7 paź 2010, 15:27 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: estrella » śr, 16 lut 2011, 13:57 moje doswiaczenie: ja tez tu przlecialam sama z 7-letnia corka, bez znajomosci jezyka, forum i bez zadnych znajomych. Ale z kasa. To nie jest bez znaczenia na poczatek!!! - pierwszy dzien hotel, drugi dzien Loro Parque, trzeci dzien juz do szkoly, w ktorej w rezerwacji przed jazda nie bylo juz miejsca, ale bylo miejsce jak stanelysmy pod drzwiami. Dziecko wiecej ta szkole polubilo niz poprzednia. Ale musze dodac ze byla to szkola prywatna, 6 dzieci w klasie. Piekny czas i dobra jest mi wdzieczna. Syna targalam przez pol swiata, nie wyszlo mu to na dobre. Sozialne problemy. Brakowalo uziemienia, rodziny. Jak widzisz wszysko jest mozliwe. pozdrawiam estrella estrella Stały bywalec Posty: 172 Rejestracja: czw, 7 paź 2010, 15:27 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: estrella » czw, 17 lut 2011, 06:34 witajcie, z ta kasa na poczatek (dla dziecka) nie chcialabym byc zle zrozumiana, ale: - jak sie nie dogadasz to musisz wziasc tlumacza, kosztuje - jak dziecko sobie na poczatku nie radzi, to musisz wziasc korepetycje, kosztuje - jak nie masz samochodu, to byc moze taxowka jest jedynym rozwiazaniem, kosztuje - w ramach integracji wysylasz dziecko na kursy sportowe, taneczne, kosztuje czy dziecko sobie ze szkola w obcym jezyku poradzi, to jest zaden duzy problem, w tym wieku syn sobie poradzil z niemieckim, corka z hiszpanskim- problem sa socialne kontakty na poczatku, brak przyjaciol - sa kolezanki i koledzy to i szkola jest ciekawa zycze wam powodzenia estrella el malage Stały bywalec Posty: 189 Rejestracja: pt, 5 gru 2008, 13:52 Lokalizacja: Teneryfa Sur Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: el malage » czw, 17 lut 2011, 14:42 ,Mam malo postow ,wiec trzeba zwiekszyc srednia. Jestem stalym obserwatorem i uczestnikiem naplywu rodakow wraz z jak sie adoptuja w szkolach dzieci w kazdym przedziale wiekowym ,i im mlodsze tym latwiej ,7 lat to dobry moment na zmiany,bedzie malej ciezko przez pierwszy rok a potem juz z nauczania w centrach panstwowych nie jest wysoki,malo kto oblewa w pierwszych szkole do ktorej chodzi moj syn jest 50 roznych narodowosci ,w tym 7 polakow,tak wiec tak samo trudno jest innym dzieciakom i przy takim wymieszaniu kultur i jezykow latwiej jest sie zadomowic polakowi. Chce zwrocic uwage na dwa wazne tematy : pierwszy to bardzo wazne dla dziecka jest zaplecze jakie my rodzice musimy zbudowac ,czyli staly dochod , nasze godziny pracy(do dzisiaj moja zona pracuje rano ja wieczorem) ,dojazd do szkoly ,wlasny pokoj dla dziecka .To od nas zalezy jak sie dziecko bedzie rozwijalo w nowym srodowisku. Drugi temat ,juz wspomniany na tym forum ,zapisy do panstwowej szkoly zaczynaja sie od lutego i koncza w czerwcu,moze tak byc ze w szkole blisko domu nie bedzie miejsc. pozdrowienia z Teneryfy Sur Pozdrawiam z Teneryfy Sur camilozeta Administrator Posty: 972 Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36 Kontaktowanie: Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: camilozeta » czw, 17 lut 2011, 15:20 alexdr pisze:Czy po zalegalizowaniu pobytu jest szansa na jakieś publiczne kursy hiszpańskiego ? Najlepsza opcja to Escuela Oficial de Idiomas o której już tu parę razy było. Nie jest darmowa ale jest tania. Są też darmowe kursy organizowane przez różne instytucje, no. Cruz malage pisze:Mam malo postow ,wiec trzeba zwiekszyc srednia. Zobaczymy kto pierwszy dojdzie do 100% :) Salu2 - Podróżując przez życie... alexdr Gość Posty: 3 Rejestracja: wt, 15 lut 2011, 00:15 Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: alexdr » pt, 18 lut 2011, 00:24 Ponownie dzieki za wszystkie refleksje i wskazówki. Znalazłem w miedzyczasie tu na forum wiele informacji, więc część moich pytań znalazła odpowiedź. Języka się nie boję, nauczyłem się już niem, ang i jako tako francuskiego, to i w ES dam radę. Obawiam się o opiekę zdrowotną w sytuacji, dopóki żadne z nas nie podejmie pracy (legalnej). No i zastanawiamy się,czy dla małej angielska szkoła nie byłaby lepsza, jako,że ten język troszke już kuma. Moja zonka pyta, czy sa polskie programy TV i jakie ? W hotelach sa tradycyjnie tylko niemieckie i hiszpańskie plus CNBC. Czy mozna sobie przywieźć samochód z PL,bo widzę,że na wyspach drogie ? pozdrowienia z mroźnej PL, u nas na południu ma być nocami -10, a na płn. -18. Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. el malage Stały bywalec Posty: 189 Rejestracja: pt, 5 gru 2008, 13:52 Lokalizacja: Teneryfa Sur Re: Witajcie (jeszcze) z PL Post autor: el malage » sob, 19 lut 2011, 11:44 Na forum znajdziesz tez informacje o telewizji, wiekszosc zaklada dekodery z Polski,sa rowniez posiadacze sygnalu z internetu. Co do samochodow polecam kupno tutaj na miejscu ,moim zdaniem samochody zarowno starsze jak i nowe mozna kupic znacznie taniej niz w trzeba kupowac od wlascicieli a nie posrednikow,nowe mozna wynegocjowac upust lub trafic na super oferte. pozdrowienia z Teneryfy Sur Pozdrawiam z Teneryfy Sur Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości
Arleta - autorka bloga końcu postu czekają na Ciebie zniżki na podróże. Ciąg dalszy części pierwszej. (Przeczytaj również pierwszą część postu Życie na Teneryfie cz. 1 ) Długo czekałam na ten moment! Życie na Teneryfie – jak ono wygląda i co o nim tak na prawdę wiem z perspektywy kilku miesięcy, które tam mieszkałam? Wiem wystarczająco dużo, aby rozwiać wiele obaw tych, którzy wybierają się na wakacje, oraz tych którzy podobnie jak ja chcą spędzić tam dłuższy czas, pomieszkać, przeprowadzić się. 7 miesięcy jednym ciągiem to całkiem sporo, aby poznać wyspę „od kuchni”, a jednocześnie myśleć o powrocie, jak do drugiego domu. Puerto de la Cruz, Teneryfa północna Pogoda na Teneryfie Na ten temat powstał osobny post, pogoda na Teneryfie miesiąc po miesiącu z 3 lokalizacji. Pogoda czyli temat prosty, a jednocześnie temat rzeka. Dla tych z was, którzy na Teneryfę wybieracie się na wakacje jest jedną z ważniejszych kwestii (a może najważniejszą!), a dla tych którzy wybierają się na dłużej mniej istotną, bo komu zaszkodzi 1 czy 2 dni deszczu w kwartale czy tam 2 tygodnie w roku? Oczywiście, wszystko zależy od miejsca, które wybierzecie. Nie dajcie się zwieść pogodowej propagandzie, która głosi że bezdeszczowo i ciepło jest TYLKO w Costa Adeje, bo to N-I-E-P-R-A-W-D-A. Prawda jest taka, że absolutnie turystyczne południe wciska kit turystom, aby wybrali tą a nie inną (broń Boże, bo gdzie indziej zima i śnieg!) część wyspy na urlop i przepłacali za wszystko w tej betonowej dżunglii hotelowej. Pogoda na Teneryfie ZAWSZE jest lepsza od tej w Polsce. Ba! To najcieplejsze miejsce w Europie. Dla mnie tyle wystarczyło, aby nie zadawać więcej pytań o pogodę. Z mojego doświadczenia (w tym poście krótko) odradzam pod względem pogodowym lokalizację w górach Anaga i ich okolicy, oraz w mieście La Laguna, niezależnie od pory roku chmury i deszcze gwarantowane i nie ma co dyskutować. Ale, ALE! Chmury i deszcze na Teneryfie to nie to, co znamy z naszego kraju. Jeśli mówimy o deszczu, to zwykle jest krótkotrwały i porównałabym go do naszego lekkiego deszczyku. Tyle. Zdarza się też taki kilkuminutowy i intensywny jak nasze ulewy (raz na pół roku). Szczerze odradzę wyjazd w lutym, ale nie jest to regułą, bo ten najgorszy pogodowy czas na wyspie może przesunąć się na styczeń, albo zahaczyć o marzec. W każdym razie wyjazd w zimie niesie największe ryzyko chmurki na niebie, a że ocean wokoło, chmurki tak czy inaczej są i będą o każdej porze roku. PS. Możesz zarezerwować atrakcje, muzea, bilety na autobusy turystyczne hop on-off, bilety wstępu, rejsy, wycieczki z przewodnikiem i wiele więcej na tej stronie online. Dzięki temu zaoszczędzisz czas na miejscu i nic Cię nie ominie. Miłego wybierania! Pogoda to pogoda, nie dajmy się zwariować. Nawet najgorszy pogodowy dzień na wyspie nigdy nie będzie taki jak w Polsce, a jeśli weźmiemy pod uwagę, że wystarczy przejechać pół-godzinkę na drugą stronę wyspy to problem znika całkowicie. Zawsze gdzieś świeci słońce. Teneryfa to wyspa wiecznej wiosny i tak w istocie jest, nie za ciepło nie za zimno, w sam raz. Raz słońce, raz chmurka, a szczęśliwcom trafi się i deszcz i tęcza i śnieg na wulkanie. PS. Mój niezawodny sposób na śledzenie pogody, żeby skubana nie oszukiwała, to kamerki online. Wpisz w google nazwę miejscowości + online cam. Oczywiście zobaczysz co się dzieje tu i teraz, bez gwarancji na za tydzień. PS2. Czy wiesz o naszej grupie na fb Teneryfa na własną rękę: zwiedzanie, noclegi, przewodniki, wycieczki? Dołącz do nas, tutaj znajdziesz wszystko czego potrzebujesz lecąc na Teneryfę. Bezpieczeństwo na Teneryfie Czy na Teneryfie jest bezpiecznie? Tak. Mimo kilku niepokojących informacji, które otrzymałam w mailach czy komentarzach na tym blogu, uderzających w bezpieczeństwo na wyspie, nie mogę się z nimi zgodzić. Wiadomo, że wyspy przyciągają bardzo różne „osobowości” i różne tajemnice wyspy skrywają. Ile w tym prawdy? Nie wiem. Przez cały pobyt na wyspie nie spotkała mnie ani jedna przykra, podejrzana, niebezpieczna sytuacja - ani na plaży, ani w trasie, ani w karnawale. Wręcz przeciwnie! Swoją drogą jesteśmy dość ostrożni, a ja bardzo uważna (czasem przesadnie), także pewnie i to uchroniło nas przed potencjalnymi „niebezpieczeństwami”. Czytałam o kradzieżach rzeczy, a nawet dzieci (sic!). Nie potwierdzam. Kradzieże zdarzają się wszędzie. Nam nic nie ukradziono. Jeśli wulkan El Teide nie wybuchnie, to chyba tylko lenistwo może wam zaszkodzić na tej wyspie! No i wy sami - ocean to nie zabawa, nie wchodźcie do wody na niestrzeżonej plaży. TIP: Pamiętaj o ubezpieczeniu. To jedyna rzecz, z której nikt nie chciałby korzystać w podróży, i jedyna którą tę podróż może uratować. Oprócz karty EKUZ, wykupuję prywatne ubezpieczenie za kilkadziesiąt zł i podróżuję bez stresu. Sprawdź najlepsze opcje dla swojej podróży tutaj. Jakość życia *zaznaczam, że nie porównuję czynników gospodarczo-ekonomicznych, to tutaj Hiszpania od Polski różni się zaledwie 2 (!) miejscami w rankingu krajów (dane z 2016) **przedstawiam swoje odczucia w tym temacie, oparte głównie o poziom szczęśliwości i zadowolenia z codziennego życia Jeśli założymy, że trawa u sąsiada zawsze jest bardziej zielona, to tu mamy już turkusową! Serio. Nie no… serio to trawy jest mało, ale to tylko przenośnia taka. Moja opinia w tej kwestii będzie oparta bardziej na kontraście, bo jakby inaczej. Patrząc na zadowolone staruszki i staruszków, roześmiane dzieci i ich rodziców, którym godzina 23 nie przeszkadza w korzystaniu z lokalnych knajpek i placu zabaw w środku miasta, uderza nas różnica, PRZEPAŚĆ cała w porównaniu do naszych rodaków-malkontentów. Wyspy szczęśliwe, nie nazywają się tak bez przyczyny. Poziom owego szczęścia widać jak na dłoni (no, zależy jeszcze jak definiujesz szczęście). Uśmiech, wylewne powitania kasjerki z klientem (o matko, tu prawie każdy się zna!) przez które stanie w kolejce znacznie się wydłuża i nikomu to nie przeszkadza (no oprócz turystów, którzy jeszcze nie przywykli i tracą urlop w tych kolejkach przecież), codzienna kawka w ulubionym miejscu, ploteczki w sklepie czy na ulicy (wszędzie- byle z kimś pogadać, mało istotne o czym), relacje z drugim człowiekiem, wspólne zabawy, imprezy kiedy tylko jest okazja i bez okazji również. To wszystko sprawia, że Teneryfa na której trawa bez podlewania nie rośnie jest jak rajski ogród szczęśliwości, w porównaniu z naszym pięknym, zielonym krajem, w tym zestawieniu wyglądającym jak beton. No beton. Szaro, szorstko, szkoda. Tempo życia Nie będę oryginalna. Mañana. Czyli na wszystko znajdzie się czas, ale jutro. Nawet w banku błyskawiczny przelew będzie jutro, jeśli tylko nie zaśpi na sjeście. Nie żartuję. W sumie ten post też dokończę jutro. Mieszkańcy: czyli jacy są ludzie na Teneryfie? Po części opisałam to powyżej i pewnie masz już jakiś obraz typowego mieszkańca Wysp Kanaryjskich. Uśmiechnięty, wyluzowany, z kawą i papierosem, albo cygarem, koniecznie nad brzegiem oceanu albo w lokalesowej knajpie. Zawsze pogada, pomoże, a na problemy machnie ręką i poczeka do jutra, aż przejdą, bo po co się nimi dzisiaj zajmować? Zabawni, albo raczej zabawowi. Trochę z nadwagą, za to inni wyrównują super sportową sylwetką. Śmieszni. Temperamentni, a jednocześnie totalnie bezstresowi. Jak wy to robicie? Sąsiedzi dali nam hasło do swojego wi-fi, kiedy my cierpliwie przez miesiąc oczekiwaliśmy na podpięcie naszego internetu, co tydzień podpisując papierek, że technik był, ale nie umiał podłączyć bo zawsze czegoś mu brakowało. Za darmo. Swój internet nam udostępnili i nawet router przesunęli na inne okno, żebyśmy mieli lepszy sygnał. Ani jednego euro nie chcieli. Widzieliście to gdzieś indziej? Ja nie. Możemy się od nich wiele nauczyć, ale wiele będzie nas zwyczajnie i do upadłego denerwować i męczyć. Niektórzy nie wytrzymają takiego stylu bycia, a inni świetnie się tutaj odnajdą. W każdym razie łatwo nie jest, dla nas nie było, pomimo wszelkich zachwytów i różnic na plus (what?) mieliśmy takie chwile, kiedy ich lekkoduszność doprowadzała nas do… zdenerwu. Zakończę ten wywód słowami pana, który obsługiwał nas w banku: "jesteś w Hiszpanii, musisz teraz myśleć jak Hiszpanie, wyluuuzuuuj…" Miał rację. Wtedy jest również pierwszą część postu Życie na Teneryfie cz. 1 W podróży warto korzystać z tej wielowalutowej karty, którą obsługujemy w całości z aplikacji mobilnej. Jest to najczęściej polecana – nie bez powodu- karta dla i przez podróżników. Zapewnia najkorzystniejszy kurs walut, wszystkie w jednej aplikacji i z jedną kartą. Wulkan El Teide Teneryfa Polecane posty: Jak znaleźliśmy mieszkanie na Teneryfie? Niezależnie od długości pobytu, ten post jest dla Ciebie!Atrakcje Teneryfy. Co warto zobaczyć na Teneryfie?Teneryfa wulkan El Teide: zwiedzanie, kolejka, park narodowy Teide, tanie loty: wyszukiwarki, ceny biletów, loty bezpośrednie na Teneryfę PodsumowanieNazwa artykułuŻycie na Teneryfie cz. 2OpisTeneryfa Blog: życie na Teneryfie, bezpieczeństwo na Teneryfie, tempo życia, pogoda, jakość życia, mieszkańcy. Moje doświadczenia z mieszkania na Nazwa Logo Auora Post zawiera linki afiliacyjne, które pozwalają mi opłacić bloga i tworzyć darmowe treści. Dziękuję za zaufanie!Arletaautorka bloga nadzieję, że ten post Ci pomógł. Udostępnij go, skomentuj, polub w social mediach. Na instagramie mam całkiem fajne zdjęcia z NA PRIVRaz w tygodniu dam Ci znać o niepublikowanych pomysłach na podróże, lasty i weekendowe wypady. © Copyright 2021 - Arleta Adamska - All Rights Reserved
Forum: Tematy, których nie znalazłam w forum Szukamy wycieczki na Teneryfę, na końcówkę maja. Potrzebuję opini, sprawdzonych hoteli. Szukamy miejsca pod kątem dzieci, gdzie plaże są piaszczyste, woda nie wzburzona falami. Wolałabym mały hotel, najlepiej apartamenty z własnym wyżywieniem niż wielkie kolosy hotele. 🙂 KAŻDY TEMATTematy, których nie znalazłam w forumTeneryfa, kto był? Angina u dwulatka Mój Synek ma 2 lata i 2 miesiące. Od miesiąca kaszlał i smarkał a od środy dostał gorączki (w okolicach +/- 39) W tym samym dniu zaczął gorączkować mąż –... Czytaj dalej → Skubanie paznokci – Co robić, gdy dziecko skubie paznokcie? Może wy macie jakieś pomysły, Zuzanka od jakiegoś czasu namiętnie skubie paznokcie, kiedyś walczyłam z brudem za nimi i obcinaniem ich, a teraz boję się że niedługo zaczną jej wrastać,... Czytaj dalej → Mozarella w ciąży Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji. Czytaj dalej → Czy leczyć hemoroidy przed porodem? Po pierwszej ciąży, a bardziej porodzie pojawiły się u mnie hemoroidy, które się po jakimś czasie wchłonęły. Niestety teraz pojawiły się znowu. Jestem w 6 miesiącu ciąży i nie wiem,... Czytaj dalej → Ile kosztuje żłobek? Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko... Czytaj dalej → Pytanie do stosujących zastrzyki CLEXANE w ciąży Dziewczyny mam pytanie wynikające z niepokoju o clexane w ciąży. Biorąc od początku ciąży zastrzyki Clexane w brzuch od razu zapowiedziano mi, że będą oprócz bolesności, wylewy podskórne, sińce, zrosty... Czytaj dalej → Mam synka w wieku 16 m-cy. Budzi się w nocy o stałej porze i nie może zasnąć. Mój syn budzi się zawsze o 2 lub 3 w nocy i mimo podania butelki z piciem i wzięcia do łóżka zasypia dopiero po ok. 2 godzinach. Wcześniej dostawał w... Czytaj dalej → Dziewczyny po cc – dreny Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała... Czytaj dalej → Meskie imie miedzynarodowe. Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to... Czytaj dalej → Czy to możliwe, że w 15 tygodniu ciąży?? Dziewczyny!!! Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Wczoraj wieczór przed kąpielą zauważyłam przezroczystą kropelkę na piersi, ale niezbyt się nią przejełam. Po kapieli lekko ucisnęłam tą pierś i... Czytaj dalej → Jaką maść na suche miejsca od skazy białkowej? Dziewczyny, których dzieci mają skazę białkową, może polecicie jakąś skuteczną maść bez recepty na suche placki, które pojawiają się na skórze dziecka od skazy białkowej? Czym skutecznie to można zlikwidować? Czytaj dalej → Śpi albo płacze – normalne? Juz sama nie wiem co mam myśleć. Mój synek ma dokładnie 5 tygodni. A mój problem jest taki, że jak mały nie śpi, to płacze. Nie mogę nawiązać z nim... Czytaj dalej → Wielotorbielowatość nerek W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać... Czytaj dalej → Ruchome kolano Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche... Czytaj dalej →
Dzisiejszy wpis będzie tak całkiem na serio, dotyczy on życia na emigracji i trudności z tym związanych. Oczywiście, fajnie mieszka się w innym kraju, fajnie jest zarabiać w euro (jeśli zarabiasz, hehe), fajnie jest uczyć się języka, mieć prawie codziennie słońce, ale… nie wszystko jest takie różowe. Ważniejsze niż pogoda jest to, czy masz co do garnka włożyć, czy martwienie się o pieniądze nie przysłania Ci radości z życia, a może tylko wegetujesz, chodząc codziennie do znienawidzonej hiszpańskiej pracy na stanowisku, o którym Ci nawet wstyd opowiedzieć wśród znajomych…? Życie pomiędzy dwoma państwami Niby fajnie, ale tak naprawdę nie. Dla mnie bardzo ważnym aspektem życia są przyjaciele, znajomi. Jednak po kilku latach mieszkania w innym kraju wiem, że tak naprawdę to nie rozumieją mnie ani osoby, które zostawiłam w Polsce, ani Hiszpanie, których poznaję na miejscu i którzy nigdy w życiu nie ruszyli się nawet ze swojego miasta. Moje życie całkowicie przeniosło się do Hiszpanii, nawet nie wiem, czy mogę powiedzieć że jestem jedną nogą w Polsce, czy już nie, bo wracam tam tylko do rodziny i do przyjaciół. Ze smutkiem zauważam, że wśród tych ostatnich jest naprawdę niewiele osób, które potrafią ze mną empatycznie rozmawiać, bez oceniania, bez udzielania dobrych porad. I też ich za to nie winię – każdy ma swój pogląd na życie, a oni pewnie tak samo zauważają, że ja się zmieniłam, dlatego nie zawsze możemy się dogadać. W takim przypadku pomagają przyjaźnie z innymi emigrantami. Mam w Hiszpanii kilku znajomych Polaków (w zasadzie grupki z każdego miasta, w którym mieszkałam, z Madrytu i Saragossy), wśród których czuję się naprawdę fajnie, czuję się sobą, wiem, że każdy z nich jest trochę jak ja: mieszka w Hiszpanii i jest tutaj bardziej lub mniej szczęśliwy, ale tak naprawdę zostawił jakąś cząstkę siebie w Polsce. Pomijam polskich pieniaczy, którym słoma z butów wystaje i nie robią nic innego niż krytyka w stosunku do innych Polaków na emigracji – jestem przekonana, że taka jest natura ludzka i jeśli czegoś komuś w życiu brakuje, to się tak zachowuje, zresztą nie tylko Polacy, ale i wszystkie inne nacje. Najbardziej cieszę się, że mam tych kilka zaufanych osób, które mnie potrafią zrozumieć. Co do przyjaźni z Hiszpanami, to do tej pory mam tylko jedną przyjaciółkę Hiszpankę. Jakoś nie umiem nawiązać głębokiej relacji z hiszpańskimi dziewczynami. Trudno. Mam też kilka koleżanek-imigrantek z innych krajów, z tymi też dobrze się rozumiemy, jesteśmy w podobnej sytuacji. Nekrolog dla życia zawodowego na emigracji? O ile nie wyjechałeś za granicę z powodu świetnej propozycji zawodowej, na pewno wiesz, że czasami ten aspekt może być trudny. Praca poniżej kwalifikacji? Brak pracy? Brak pieniędzy? Mała codzienna depresja kiedy widzisz znajomych, którzy w Polsce mają super prace i dosłownie awansują na Twoich oczach zmieniając tylko nazwy super stanowisk na LinkedIn, a Ty kiśniesz na emigracji? Zapisywanie się na oferty pracy, na które wiesz, że nie masz szans, bo zapisało się na nie już 500 innych osób, które prawdopodobnie mają o wiele większe prawdopodobieństwo otrzymania tej pracy? Konsternacja i brak pomysłu co odpowiedzieć gdy ktoś Cię pyta czym się zajmujesz? (Niczym? Szukaniem pracy? Ech? Wizytami w urzędzie pracy? Kompulsywnym jedzeniem czekolady kiedy mi smutno że nie mam pracy?) Ja miałam każdą z tych rzeczy. Każdą. To nie jest fajne. Miałam takie szczęście, że udało mi się przede wszystkim złapać dystans do życia zawodowego. W Polsce pracowałam od kiedy skończyłam 19 lat, miałam naprawdę fajne i rozwojowe prace, lubiłam je, a niektóre wręcz uwielbiałam! Praca w dużych firmach dawała mi poczucie ważności, wartości, przydatności, nie wspominając już o służbowej komórce. Nie dotarłam do punktu wypalenia zawodowego w korporacji (wcześniej wyjechałam do Hiszpanii), dlatego tak miło wspominam praktycznie wszystkie moje doświadczenia zawodowe i ludzi, których spotkałam. W Hiszpanii no cóż, po pierwszej pracy, jaką tutaj miałam (praktyki tłumaczeniowe), niestety zaczęłam właśnie tak kisnąć. Z braku zajęcia i rozpaczy. Gdyby nie mój chłopak, chyba bym skoczyła z okna. To on powtarzał, że razem damy radę i że mam się nie przejmować, bo najważniejsze jest budzić się rano z uśmiechem na twarzy. Łatwo powiedzieć… Jednak po jakimś czasie mu uwierzyłam, przestałam się martwić życiem zawodowym, które bezpowrotnie traciłam (bo przecież już nigdy nie będę mieć 26 lat, jak wtedy…). Uwierzyłam, że życie bez fajnej pracy i w ogóle bez pracy jest możliwe, mało tego, że jest fajne! Żartowaliśmy nawet wśród znajomych, że byłam trochę jak „żona piłkarza” – chodziłam na siłownię, na pilates, na kawę w południe, spacer kiedy tylko miałam ochotę. Miałam nawet swój ulubiony bar, gdzie zawsze chodziłam, gdzie obsługa już wiedziała co piję: kawę z mlekiem sojowym bez pianki. Uczyłam się czerpać radość z życia bez pracy! Jednak zawsze było to podszyte goryczą, gdyż nigdy nie chciałam tak żyć, chciałam być niezależna i mieć własne, zarobione przez siebie pieniądze. Ustaliliśmy jednak z moim chłopakiem, że nie będę podejmować się pracy, która nie będzie mi sprawiała satysfakcji. Mogliśmy sobie na to pozwolić finansowo, a ja mogłam poświęcić ten czas na rozwój osobisty: naukę języka, kursy biznesowe, naukę WordPressa (czyli tego, na czym jest zbudowany mój blog), szukanie lepszego jutra (czyli jakiejś sensownej pracy). Gdy w końcu zaczęłam znowu żyć własnym życiem, bez wstawania rano prawie ze łzami w oczach, okazało się, że moje życie jednak jest super. Przestałam się zamartwiać tym, że nie pracuję, a zaczęłam korzystać z takiej sytuacji traktując ją jako tymczasową. W końcu ile osób ma możliwość ciągłego urlopu, mieszkania w Hiszpanii bez martwienia się o pieniądze, robienia tego, na co ma się ochotę przez cały czas, ciągłego uczenia się? Moim problemem dodatkowo było to, że nie miałam jasnej wizji na temat tego, co chciałabym robić w życiu. W Polsce miałam swoją działkę, którą się zajmowałam, uwielbiałam prawo pracy i to było coś, co mnie bardzo interesowało. W Hiszpanii owszem, mogłam się tego hiszpańskiego prawa pracy douczyć, ale… co z tego, skoro osoby po całych studiach prawniczych nie miały pracy, jak mogłam oczekiwać, że jakaś firma zatrudni właśnie mnie? Pomimo wszelkich rzekomych praktyk antydyskryminacyjnych ze względu na pochodzenie, czułam, że fakt iż jestem z innego kraju negatywnie wpływa na procesy rekrutacji, na jakimkolwiek stanowisku. Dlatego wiedziałam, że muszę poszukać sobie czegoś innego. Tak też zrobiłam. Po wielu tygodniach (miesiącach?!) zastanawiania się odważyłam się i założyłam firmę. Teraz uważam, że za długo czekałam. Póki co jestem zadowolona, zarabiam na coś więcej niż na waciki. Potem urośnie mi ZUS (już miałam pierwszy wzrost opłat!), zobaczę jak mi będzie szło. Może będę dalej się rozwijać w tym kierunku, a może zamknę firmę i poszukam sobie czegoś innego (to nie jest opcja preferowana, no ale cóż…). Trzeba brać życie na klatę i do przodu! Najważniejsze to patrzeć na nadchodzące miesiące bez strachu i planować jak najwięcej się da! Jeśli jeszcze ktoś by nie wiedział, to zajmuję się tłumaczeniami (głównie ustnymi, takie najbardziej lubię) oraz niedługo na blogu będą dostępne kursy hiszpańskiego mojego autorstwa (zaczynamy od zera: najpierw dla zupełnie początkujących). Dam znać, póki co pracuję nad ulepszaniem pierwszego kursu! Jeśli jesteś zapisany na bezpłatny mini kurs hiszpańskiego (TU), to na pewno oprócz kolejnej lekcji otrzymasz powiadomienie o dostępnym kursie. Powiadomienia o ofertach pracy z językiem polskim w Hiszpanii Gdy wyszłam trochę na swoje, postanowiłam, że chcę pomagać także innym osobom, które w Hiszpanii znalazły się bez pracy. Zaczęłam tworzyć powiadomienia o ofertach pracy (szczególnie z językiem polskim, ale nie tylko) w Hiszpanii, z których korzysta już całkiem spora liczba osób. Jako że na tym projekcie nie zarabiam, jest on raczej dodatkiem – nie prowadzę go bardzo regularnie. Jednak gdy tylko widzę jakąś fajną ofertę, staram się od razu napisać e-maila do moich czytelników, którzy wyrazili taką chęć. Jeśli Ty jeszcze się nie zapisałeś, możesz zrobić to tutaj: Powiadomienia o ofertach pracy w Hiszpanii. Mieszkasz w Madrycie? Nie wiesz co zrobić ze swoim życiem zawodowym? Może masz ochotę się spotkać (bezpłatnie! na kawę!) i wspólnie się zastanowimy nad tym, czym możesz się w życiu zajmować. Nie trać czasu na zamartwianie się i na pracę w miejscu, które powoduje u Ciebie odrazę. Napisz! hola@ Po co się tym dzielę i opowiadam swoje życie? A po to, że może przeczyta to ktoś, kto jest w podobnej sytuacji co ja kilka lat temu. I zobaczy, że nie jest konieczne siedzenie w beznadziejnej pracy (taką też miałam, ale to już inna historia), że można się cieszyć życiem bez pracy jeśli finanse na to pozwalają, może ktoś się dowie o powiadomieniach o ofertach pracy, które wysyłam, a może ktoś z Madrytu zechce się ze mną spotkać i pogadać o życiu i o perspektywach, pomysłach na pracę czy własny biznes (uwaga, zazwyczaj mam zaplanowany czas na tydzień do przodu, spontaniczne spotkania raczej nie wchodzą w grę, bardzo mi przykro). Wyobrażam sobie, że przeczytanie czegoś takiego kilka lat temu podniosłoby mnie na duchu. Może nawet spotkałabym się z kimś, kto napisałby taki tekst 🙂 kto wie, może coś by mnie oświeciło, w poszukiwaniu pracy czy pomysłu na siebie? Upragnione wizyty w Polsce? Pewnie, bardzo wyczekujesz tej wizyty w Polsce. Jednak z czasem zauważasz, że nie wszystko jest tak, jak sobie wyobrażasz, że niektóre rzeczy w Hiszpanii są… inne. Już na lotnisku zauważam, że Hiszpanie stojący w kolejce do samolotu rozmawiają, śmieją się, żartują, podczas gdy Polacy (no dobra, NIE WSZYSCY! ale jednak…) stoją naburmuszeni, a jeśli już rozmawiają, to najczęściej słyszę mnóstwo słów powszechnie uważanych za wulgarne. Po przylocie do Polski trzeba wsiąść do autobusu, do którego Polacy wpychają się, jakby od tego zależało ich życie, a nie tylko fakt, czy będą siedzieć przy oknie czy przy przejściu, nie można normalnie stanąć w kolejce. A potem, podczas pobytu w Polsce, patrzę na te smutne twarze w tramwaju i zastanawiam się, czy życie w Polsce jest takie trudne, a może jesteśmy narodem, który nie ma w sobie zbyt wiele radości, a może to przez brak słońca… Wszystko to zmusza do refleksji, dlaczego? Uważam, że jesteśmy (Polska!) super krajem, z wykształconymi ludźmi (a nawet jeśli nie wykształcenie, to wiele osób nadrabia życiowym sprytem i ogarnięciem!) i naprawdę chciałabym, by dobrobyt aż hulał w naszej ojczyźnie. Może potrzeba na to jeszcze trochę czasu. Z kolei w Hiszpanii zauważam, jak bardzo introwertykiem się czuję, że przeszkadza mi wszechobecny hałas głośnych rozmów, powierzchowne znajomości… To jest właśnie to, o czym pisałam wcześniej, czuję, że po części należę do jednego i do drugiego kraju, ale jednocześnie do żadnego z nich nie pasuję w całości. Teraz tęsknię za różnymi rzeczami z Polski, ale gdybym znów tam zamieszkała, wspominałabym z rozrzewnieniem hiszpański styl życia. No cóż, chyba można z tym żyć, najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę. Uważam, że jeszcze nie wyczerpałam tematu, mogłabym jeszcze tak sporo wymieniać, jednak nie chcę tutaj wprowadzić zbyt ponurego nastroju. Oczywiście życie na emigracji to nie tylko problemy, fajne rzeczy w Hiszpanii możecie sprawdzić na przykład tutaj: Mieszkanie w Hiszpanii – to, co lubię Mieszkać w Granadzie – plusy i minusy Mieszkać na Teneryfie – plusy i minusy Jak zwykle – chętnie dowiem się jakie są Twoje przemyślenia związane z tematem życia na emigracji. Jeśli skomentujesz, koniecznie napisz czy mieszkasz w innym kraju, mieszkałeś, a może dopiero zastanawiasz się nad przeprowadzką? (Nudy na pudy, ale obowiązkowe!) NA TEJ STRONIE UŻYWAM PLIKÓW COOKIE, BY MÓC ŚWIADCZYĆ CI USŁUGI I ANALIZOWAĆ RUCH. INFORMACJE O TYM, JAK KORZYSTASZ Z TEJ STRONY, SĄ UDOSTĘPNIANE GOOGLE. KORZYSTAJĄC Z NIEJ, ZGADZASZ SIĘ NA TO. Więcej info
zycie na teneryfie forum